Na początku musimy się przed wszystkimi przyznać, że chociaż na kurs Emaus dotarliśmy dopiero w sobotę, to prawda jest taka, że ja i mój mąż Paweł byliśmy tu już w piątek przed kolacją. Niestety po drodze do Drohiczyna posprzeczaliśmy się i nawet nie wysiedliśmy                    z samochodu, tylko w nerwach wracaliśmy do domu. Jednak Pan miał dla nas inny plan.

Nie zważając na naszą kłótnię, budziki zadzwoniły w sobotę wcześnie rano i wyruszyliśmy              w drogę powrotna tam, gdzie wzywał nas Jezus. Cały ten kurs był pełen znaków i darów                od naszego Pana. Jednak największy cud zdarzył się w nocy, gdy Pan obudził nas w tym samym czasie i przywołał do rozważania Jego Słowa. Wprawdzie mówił do nas innym Słowem, ale w późniejszej rozmowie okazało się, że mówił to samo. Prosił, abyśmy się                  od Niego nie oddalali i budowali świątynię Miłości w naszych sercach na Jego fundamencie. Jesteśmy szczęśliwi, że Pan daje nam się poznać tak namacalnie. Pragniemy budować nasze relacje i nasze małżeństwo na fundamencie Bożym.

Marta, 25 lat


Na kurs Emaus jechałam z wielkim zwątpieniem w Boga i rozczarowanie Nim. Miałam swoje wyobrażenia Jego działania, Jego woli, ale to były wciąż moje wyobrażenia. Na kursie Bóg mówił do mnie indywidualnie, wprost do mego serca, wyjaśniał Swoja wolę. Dostałam Słowo: Nie lękaj się, wierz tylko. Po tym kursie wiem, że od Jego Słowa nie można uciekać, trzeba w Nie uwierzyć.

Beata


Emaus  - to dla mnie symboliczna podróż do Prawdy i do Boga Żywego.  I ja, od pewnego czasu, tak jak uczniowie, kroczyłam  drogą do Emaus. Były na niej ciemne strony, słabości i frustracje, które mnie uwierały. Kurs dał mi wskazówki, jak je zwalczać – Słowo Boże, które jak młot musi skruszyć moje pyszne, niepokorne i zamknięte serce. Pan dał mi nadzieję i obietnicę przez proroctwo Ezechiela :  I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. [Ez 36,26]  Teraz z radością i pełną ufnością wracam do Jeruzalem, a Słowo Boże będzie mi wskazówką i drogowskazem.
Na kursie poruszył moje serce sam Pan Bóg, którego zaprosiłam do mojego życia. Uświadomiłam sobie, że On mnie prowadzi, choć ja Go często nie zauważam. Mam za co Panu dziękować, bo wielkie rzeczy mi uczynił. Słowo Boże będzie teraz moim nieodłącznym przyjacielem, nie chcę się z Nim rozstawać  - pragnę Słowa Bożego. 

Ewa, 51 lat


Przez cały kurs ciężko było mi zrozumieć to, co Pan chce do mnie powiedzieć. Cały czas biłem się z myślami, że jestem zbyt  grzeszny i często wracam do grzechu. W niedzielę Pan przemówił do mnie fragmentem z Księgi Psalmów:  Nie pamiętaj nam  win naszych przodków, niech rychło przyjdzie ku nam miłosierdzie Twoje: bo bardzo jesteśmy słabi. Wspomóż nas, Boże zbawienia naszego, przez wzgląd na chwałę Twojego imienia, i wyzwól nas, i odpuść nasze grzechy przez wzgląd na Twoje imię. [Ps 79, 8-9] Jadę do domu z rozpalonym sercem!


Przeszłam drogę do Emaus podobnie jak dwaj uczniowie, bo nie rozpoznałam Pana, gdy objaśniał Pisma. Dzisiaj Pan do mnie przemówił, otworzył moje oczy poprzez Słowo Boże, a później poznałam Go przy łamaniu chleba.


 

Na kursie Emaus rozumiałem, że Słowo jest pokarmem, którego mam pragnienie oraz jest mieczem, dzięki któremu poradzę sobie z moją przeszłością. Na koniec kursu znalazłem słowa Psalmu 32,8: „Pouczę cie i wskażę ci drogę jaką masz kroczyć; będę twoim doradcą, mając oczy utkwione w tobie.” To zdanie było odpowiedzią na moje pytanie: Co zrobić w swoim życiu, jakie jest moje powołanie. Bóg mnie zapewnił, że będzie mnie prowadził do czego chce i jak chce. Dostałem słowa, które mówią o sytuacji dotyczącej mojego świadectwa o tym, jak Bóg mnie dotknął na Nowym Życiu „Imię Twoje jest zapisane w niebie” „Słowo Boże jest jak miecz (precyzyjnie oddziela dobro od zła).” Na tym kursie wszystko się wypełniło. Chwała Panu!

Grzegorz 23 lata


 

Po raz kolejny doświadczyłam Boga w swoim życiu na niedzielnej Eucharystii. Po raz pierwszy usłyszałam słowa Pana Jezusa „Pójdź za mną”, które były skierowane dla mnie. Oddaję swoje życie Panu Bogu i jestem ciekawa jak poprowadzi mnie swoja drogą.


 

Ten kurs uświadomił mi jak ważne jest Słowo, Słowo Boga. Właśnie w Słowie doświadczyłam spotkania z Bogiem. To doświadczenie postaram się kontynuować i rozwijać. Dziś wiem, że Słowo Boże to sam żywy Bóg. Z godnością będę obchodzić się z Pismem Świętym, bo do tej pory nie zdawałam sobie sprawy jak ważne ono jest.

Od samego początku, kiedy poznawaliśmy historię Szczepana, wprowadzającą nas w tematykę kursu, czułem, że jest to także moja historia. Do tej pory dbałem zawsze o to, co przyziemne, co tak mało istotne. Dbałem tylko o uciechy serca goniąc za tym „Czerwonym Ferrari”,  a to wszystko jest jak ta „skoda” pod przykryciem - nic nie warte. Dopiero Pismo wskazuje nam drogę jak osiągnąć pełnię szczęścia i jak znaleźć kluczyk do wymarzonego świata. Odpowiedź znajduje się w Słowie, Słowie Bożym, które jest tak blisko i z którego tak łatwo możemy skorzystać i wszystko zrozumieć!

Mariusz 30 lat


  

Przyjechałam na kurs z niespokojnym sercem i zmęczeniem sytuacją w życiu. Pragnęłam usłyszeć głos Boga, by mnie poprowadził, ale go za bardzo nie słyszałam. Już pierwszego dnia przy modlitwie Pismem Świętym Pan przemówił do mnie. Gdy przeczytałam „Ręka Pana spoczęła na mnie” poczułam tak upragniony pokój serca. Każde słowo z Księgi Ezechiela 37,1-15 trafiało do mojego serca i było jak swoista obietnica, bardzo stanowcza. Ufam Panu, że dokona tych rzeczy w moim życiu. Chwała Panu!

Paulina 22 lata 

 


 

czerwiec 2014

Emaus  - to dla mnie symboliczna podróż do Prawdy i do Boga Żywego.  I ja, od pewnego czasu, tak jak uczniowie, kroczyłam  drogą do Emaus. Były na niej ciemne strony, słabości i frustracje, które mnie uwierały. Kurs dał mi wskazówki, jak je zwalczać – Słowo Boże, które jak młot musi skruszyć moje pyszne, niepokorne i zamknięte serce. Pan dał mi nadzieję i obietnicę przez proroctwo Ezechiela :  I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała. [Ez 36,26]  Teraz z radością i pełną ufnością wracam do Jeruzalem, a Słowo Boże będzie mi wskazówką i drogowskazem.


 czerwiec 2014

 Na kursie poruszył moje serce sam Pan Bóg, którego zaprosiłam do mojego życia. Uświadomiłam sobie, że On mnie prowadzi, choć ja Go często nie zauważam. Mam za co Panu dziękować, bo wielkie rzeczy mi uczynił. Słowo Boże będzie teraz moim nieodłącznym przyjacielem, nie chcę się z Nim rozstawać  - pragnę Słowa Bożego. 

Ewa, 51 lat


  czerwiec 2014

 Przez cały kurs ciężko było mi zrozumieć to, co Pan chce do mnie powiedzieć. Cały czas biłem się z myślami, że jestem zbyt  grzeszny i często wracam do grzechu. W niedzielę Pan przemówił do mnie fragmentem z Księgi Psalmów:  Nie pamiętaj nam  win naszych przodków, niech rychło przyjdzie ku nam miłosierdzie Twoje: bo bardzo jesteśmy słabi. Wspomóż nas, Boże zbawienia naszego, przez wzgląd na chwałę Twojego imienia, i wyzwól nas, i odpuść nasze grzechy przez wzgląd na Twoje imię. [Ps 79, 8-9] Jadę do domu z rozpalonym sercem!

 


czerwiec 2014

 Przeszłam drogę do Emaus podobnie jak dwaj uczniowie, bo nie rozpoznałam Pana, gdy objaśniał Pisma. Dzisiaj Pan do mnie przemówił, otworzył moje oczy poprzez Słowo Boże, a później poznałam Go przy łamaniu chleba.

 



Moja droga niebyła łatwa, przez parę lat błądziłam. Dzięki pewnym ludziom, których zesłał na moją drogę Pan Bóg, zaczęłam stawiać swoje kroki w kierunku Naszego Pana. Modliłam się, dużo się modliłam...Niestety, nie czułam, że Pan do mnie przemawia, chociaż bardzo tego pragnęłam. Myślałam, że Bóg już o mnie zapomniał... i właśnie wtedy trafiłam na kurs Emaus. Pierwszego dnia nadal nic nie czułam, chociaż cały czas modliłam się gorliwie...Pan Bóg milczał. Drugiego dnia kursu mieliśmy przeżyć post, Ksiądz powiedział, że od tej pory będziemy karmić się Słowem Bożym. Wieczorem czytałam, studiowałam Słowa Pana – Pismo Święte. Przed pójściem spać położyłam Pismo Święte obok siebie. Rano obudziłam się ze Słowem Bożym leżącym na moim brzuchu – żołądkuJ Dosłownie. Pismo Święte leżało na mnie i czułam się najedzona jak nigdy wcześniej (bo przez ostatnie miesiące chodziłam głodna – głodna Boga). Od teraz wiem, że nic mnie tak nie nakarmi jak Słowo Boże! Chwała Panu!

Asia, 26 lat



Zostałam dotknięta potrzebą spotykania i poznawania Jezusa Chrystusa w Słowie Bożym. Nie można kochać kogoś, kogo się nie zna po głosie. Słuchać, co mówi do mnie Pan to o wiele więcej niż mówić mu o sobie. Była to lekcja życia Słowem.

Małgorzata, 46 lata


 

Wiedziałem już miesiąc wcześniej, że potrzebuję oderwać się od codzienności i pojechać na jakieś rekolekcje i właśnie dowiedziałem się o kursie Emaus – długo nie czekałem, aby się zapisać. Przybyłem tu z wieloma wątpliwościami i pragnieniami, których nie potrafiłem w żaden sposób zrozumieć. Właśnie tutaj pierwszy raz poczułem wielka moc Pisma, bez której wiem, że nie poradzę sobie w dalszym życiu. Kiedy moja dziewczyna wyjeżdża na studia 200 km dalej na tydzień lub dwa czuję tęsknotę, a w piątek, kiedy chwyciłem Pismo Święte w swoje ręce, poczułem tę samą tęsknotę, jednak kiedy się w nie wtuliłem, wszystko minęło. Podczas kursu poczułem to parę razy. Podczas Komunii i przyjmowania Krwi Chrystusa na sam koniec kursu, po którym miałem nadzieję, że będzie mi łatwiej funkcjonować w codziennym życiu, Pan do mnie przychodzi ze spokojem i pokazuje mi, pozytywnie mnie rozczarowując, co jest odpowiedzią na moje pragnienia. To dopiero początek, ale wierzę, że Pan Bóg doda mi sił swoim Pismem, do czytania którego mnie zaprasza z radością. Chwała Panu!

Marcin, 23 lata


 

Na kursie Emaus zrozumiałem, że nie wystarczy słuchać Słowa Bożego. Musimy wejść w dialog ze Słowem. Bóg chce z nami rozmawiać. Chce słuchać naszych modlitw. Ale pragnie też sam do nas mówić. Rozmawiajmy więc z naszym Panem. Tak jak rozmawiali z Nim uczniowie idący do Emaus. Już podczas tego dialogu Jezus będzie czynił cuda. Zostańmy w Jeruzalem i wierzmy Słowu – Ono nas poprowadzi!

Krzysiek, 22 lata


 

Doświadczyłam na kursie, że Jezus jest żywy i autentyczny w swoim Słowie. Pragnie mówić do mnie każdego dnia i każdej nocy. Kiedy otworzyłam się na Jego działanie w Słowie – usłyszałam Go.
Momentem, który zostanie mi w pamięci była noc spędzona z Pismem Świętym. Mogłam wtedy przytulić się do Niego i doświadczyłam pokoju serca. Od dawna tak dobrze się nie wyspałam.
Dziękuję Słowo.

Uczestniczka, 34 lata